Jezioro Bacalar

W drodze do południowej granicy Meksyku, do miasta Chetumal, zatrzymaliśmy się na dwa dni nad jeziorem Bacalar. Przejazd z Playa del Carmen do Bacalar trwał 5 godzin linią Mayab i kosztował 200 MXN.

Bacalar to inaczej laguna siedmiu kolorów. Podobno można dopatrzeć się siedmiu odcieni niebieskiego w wodzie jeziora. Faktycznie jezioro jest bardzo ładne, woda ciepła jak zupa, ale za to przejrzysta.

img_2644

Dla nas te dwa dni spędzone nad jeziorem były wyjątkowe, również z tego względu, że wreszcie spaliśmy na kempingu i mogliśmy użyć ciążącego  Andrzejowi namiotu oraz znienawidzonych karimat noszonych przeze mnie.

Bardzo dobrze wspominamy nasz kemping-hostel. W ogóle wszystkie hostele, w których do tej pory spaliśmy w Meksyku były bardzo czyste i zadbane, dużo przyjemniejsze niż np. hostele, w których mieszkaliśmy w trakcie naszej wycieczki do Australii.

img_2620

Kemping był świetny, natomiast pierwsza noc pod namiotem była koszmarem. W tej części Meksyku, wentylatory są montowane w prawie każdym pomieszczeniu. Klimatyzacja jest dostępna w nawet najbardziej budżetowych hostelach. Trudno sobie wyobrazić spanie w pokoju bez wiatraka. Co dopiero spanie w ultra małym dwuosobowym (w rzeczywistości w jednoosobowym) namiocie wraz z dwoma wielkimi plecakami. Andrzej dzielnie zniósł moje narzekanie przez pół nocy, o tym co to za idiotyczny pomysł był, żeby brać namiot w tropiki, i czy zamierza tak mnie wachlować czapką z daszkiem przez całą noc do rana? Oprócz nieznośnego ciepła, braku cyrkulacji powietrza oliwy do ognia dodały dwa ujadające psy, które mieszkały w klatce obok naszego namiotu. Przez cały dzień wegetowały w upale jak dwa aniołki, a w nocy biegały po klatce i przeszczekiwały się nawzajem tak jakby zaraz miały rozerwać nasz namiot na strzępy.

W  drugą noc na szczęście przeszła lekka burza, więc spało się bardzo przyjemnie i psy też były spokojniejsze.

Kolejną z atrakcji okolic Bacalaru jest Cenota Azul, głęboka na 90 metrów. Warto ją zobaczyć i sobie popływać (wstęp 10 MXN).

img_2637
Cenota Azul

W miasteczku jest dosyć duża społeczność Mennonitów. Także i oni wypoczywali nad jeziorem. Myślałam, że zrozumiem coś z ich staro-niemieckiego (z ang. plautdietsch) języka, którym się posługują, ale niestety zupełnie nie jest on podobny do niemieckiego, no może oprócz słowa „komm!”

Reklamy

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s