Granada i Wulkan Mombacho

Do Granady przyjechaliśmy z Leon  chickenbusami. Andrzej mówi na nie mąkobusy, bo kurczaków mało w w nich widać za to nasze plecaki po takiej przejażdżce zawsze są ubrudzone mąką kukurydzianą, która przewożona jest razem z naszymi bagażami.

Żeby z Leon dostać się do Granady trzeba wsiąść w autobus jadący do Managui i tam przesiąść się w minibus jadący do Granady.

Kościół
Kościół

Spędziliśmy w mieście trzy dni i nie za bardzo nam się tu podobało. Panuje tu hałas, tłok i brud. Nikaraguańczycy  strasznie śmiecą a szczególnie było to widoczne w Granadzie. Masz śmiecia to rzucasz go na ulicę. Wszyscy tu piją wodę i oranżadę w woreczkach foliowych. Raz idąc ulicą prawie oberwaliśmy taką resztką picia w woreczku, którą ktoś rzucił ze sklepu na chodnik. W autobusie wszystkie śmieci wyrzuca się przez okno, a śmieci jest dużo, bo na każdym przystanku handlarze wchodzą do środka i sprzedają napoje i przekąski.

Napój w woreczku foliowym
Napój w woreczku foliowym

Targ handlowy w Granadzie nie zachęca do zakupów, bo stragany rozmieszczone są na błotnistej ziemi, która bardzo śmierdzi. Jednak skusiliśmy się i kupiliśmy owoc podobny do marakuii.

img_3041
Coś a la marakuja

W mieście można przejechać się dorożką, ale konie tak biednie wyglądają i są tak wychudzone, że chyba nie warto.

Wychudzony koń
Wychudzony koń

Można wejść na dach jednego z kościołów i zrobić ładne zdjęcia miasta z góry, o ile oczywiście jest ładna pogoda…

Typowe ujęcie Granady
Typowe ujęcie Granady
Mieliśmy deszczową pogodę
Mieliśmy deszczową pogodę
Ulica
Ulica
Kościół
Kościół

W Granadzie nie ma za wiele atrakcji. Niby można przejść się nad jezioro Nikaraguańskie, ale my się nie wybraliśmy ponieważ na drodze zdarzają się kradzieże i podobno sama plaża również jest brzydka i brudna. Można za to pojechać na pół-dniową wycieczkę na wulkan Masaya, na szczycie którego można być jedynie 15 minut, ze względu na trujące opary wydobywające się z krateru. Zrezygnowaliśmy z tej wycieczki, ale za to weszliśmy na wulkan Mombacho.

Wulkan Mombacho

Agencje turystyczne oferują jednodniową wycieczkę na wulkan Mombacho, która kosztuje 55 USD (!). Bardzo prosto zorganizować ją samemu za mniej niż 7 USD.

W Granadzie wsiedliśmy w autobus, który jechał do Rivas. Autobusy do Rivas stoją na przystanku niedaleko placu targowego. Trzeba poprosić kierowcę lub jego pomagiera, żeby wysadzili nas przy wejściu do parku. Przejazd autobusem z Granady kosztuje 8 NIO, czyli mniej niż 0,5 USD i trwa 30 minut.

Na przystanku od razu dopadli nas kierowcy riksz rowerowych, którzy chcieli nas podwieźć do leśniczówki u stóp wulkanu, która znajduje się ok 1,5 km od przystanku. My wybraliśmy spacer.

W leśniczówce zapłaciliśmy 290 NIO (ok. 5 USD od osoby) za możliwość wejścia na wulkan. Można było wykupić transport ciężarówką na szczyt za 15 USD od osoby. Tradycyjnie wybraliśmy spacer. Droga na wulkan jest wybrukowana, ale podejścia są tak strome i śliskie, że naprawdę momentami żałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy z ciężarówki. Wejście zajęło nam 3,5 h.

Brukowana droga na wulkan
Brukowana droga na wulkan

Po drodze widzieliśmy dużo małpek.

Małpki
Małpki

Część drogi prowadzi przez plantację kawy.

Marta i drzewka kawowe
Marta i drzewa kawowe
Dziwny grzyb w welonie
Dziwny grzyb w welonie

Na szlaku spotkaliśmy czerwonego węża w paski. Znajomi z hostelu oraz jego właścicielka powiedzieli nam później, że ugryzienie tego węża powoduje śmierć po godzinie. Później przeczytaliśmy, że wąż jest bardzo płochliwy i ma krótkie zęby, więc żeby jad skutecznie dostał się do krwiobiegu ofiary musiałby nas ugryźć między palcami dłoni, co jest mało prawdopodobne. Co ciekawe trucizna węża o tyle jest niebezpieczna, ponieważ ugryzienia zdarzają się na tyle rzadko, że koncernom farmaceutycznym nie opłaca się produkować antidotum, więc nie ma dostępnego leku na rynku, a już na pewno nie w Nikaragui.  Inna sprawa, że istnieje dużo odmian czerwonych węży, które wcale nie są śmiertelnie jadowite, więc być może widzieliśmy jakiegoś zaskrońca, który wyglądał podobnie do okazu ze słoika.

Podobnego węża spotkaliśmy na trasie
Podobnego węża spotkaliśmy na trasie

Na szczycie znajduje się schronisko, w którym można zaczerpnąć szczegółowych informacji o szlakach wokół krateru i wynająć przewodnika.

Schronisko
Schronisko

Są trzy opcje przejść wokół krateru. „Puma” to najdłuższa trasa, trwająca 4h, którą można przejść wyłącznie z przewodnikiem. Druga opcja to trasa długości 2,5 km, którą również można pokonać jedynie z przewodnikiem.  My po 3,5h dreptania na szczyt nie chcieliśmy i nie mieliśmy sił na dłuższą wycieczkę, więc wybraliśmy bez kosztowy 1km szlak dookoła krateru wulkanu.

Szlaki na wulkanie Mombacho
Szlaki na wulkanie Mombacho
Zarośnięty lasem krater wulkanu
Zarośnięty lasem krater wulkanu
Ścieżka wokół krateru
Ścieżka wokół krateru
Ścieżka na szczycie
Ścieżka na szczycie

Wulkan w teorii jest uśpiony, ale w niektórych miejscach dalej wydobywają się śmierdzące gazy.

Trujące gazy
Wydobywające się gazy
Być może wulkan Mombacho wcale nie jest uśpiony
Być może wulkan Mombacho wcale nie jest uśpiony?

Droga na dół zajęła nam równie sporo czasu co wejście, ze względu na padający deszcz. Ścieżka brukowa porośnięta mchem była jeszcze bardziej śliska. Zrobiliśmy sobie przerwę w plantacji kawy na filiżankę czarnej z rumem – pychota.

Pyszna kawa z plantacji
Pyszna kawa z plantacji

Na autobus powrotny do Granady czekaliśmy nie dłużej niż 20 minut.

Granada niezbyt nam się podobała. Natomiast jest dobrze zlokalizowana, ponieważ wycieczka na wulkan Mombacho była bardzo ciekawa, a zaraz obok jest Jezioro Nikaraguańskie i wyspa Ometepe, na którą koniecznie trzeba się wybrać.

 

 

Reklamy

2 myśli na temat “Granada i Wulkan Mombacho”

  1. Czytam Waszego bloga siedzac w Granadzie w przepieknym patio. Wasz blog jest tak negatywny, ze az przykro. Jeśli chcecie porządku i spokoju i przewidywalnosci to wybierzcie się do Niemiec lub Holandii a nie do Ameryki Środkowej. Polecam Grenade!!!

    Polubienie

    1. Graz, uwielbiamy Ameryke Środkowa, w szczególności Nikaraguę. Natomiast w Granadzie niezbyt nam się podobało. Byliśmy natomiast zachwyceni miastem Leon. Zazdrościmy, że siedzisz na patio w Granadzie i życzymy wspaniałego czasu w Nikaraguii, przy drinkach z rumem Flor de Caña.

      Pozdrawiamy

      Polubienie

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s