Co ciekawego można robić w Cahuicie i jak przedostać się z Kostaryki do Panamy?

Z dworca Terminal Atlantico Norte w San Jose wsiedliśmy w autobus jadący do Cahuity, miasteczka nad Morzem Karaibskim (4250 CRC czyli ok. 9 USD, 5h). Przez to, że zwykle Andrzej ma problem z szybkim zebraniem się rano (mimo, że wstajemy na 1,5h przed wyjściem) jak zwykle musieliśmy się śpieszyć na autobus. Znów zadziałała maksyma  „Nie po to jestem dorosły, żeby marnować czas na pakowanie dzień wcześniej”.

O dziwo jednak udało się zdążyć na autobus o 8:00, ale byliśmy ostatni w kasie i mogliśmy tylko kupić „bilety stojące”. Ponieważ autobusy w Kostaryce są bardzo wygodne i duże nie mieliśmy z tym problemu. Na szczęście tuż przed odjazdem autobusu poproszono nas o wymianę biletów w kasie bo miejsce siedzące jednak się dla nas znalazły. Jechaliśmy wśród rozwydrzonej międzynarodowej młodzieży w wieku gimnazjalnym, która przyjechała do Kostaryki na dwuletnią wymianę, a teraz mieli „zieloną szkołę”. Był to „wesoły” autobus.

Zagadał nas Niemiec. „A wy to chyba nie jesteście z naszej szkoły?, „To tak sami jeździcie?”, „To tak tylko podróżujecie i nie pracujecie?!”, „Wow, to musicie mieć dużo pieniędzy.” A ta jego dwuletnia szkoła w Kostaryce to za darmo pewnie jest. Na całe szczęście cała gimbaza jechała do imprezowego miasteczka Puerto Viejo, a my wysiedliśmy 20 km wcześniej w spokojnej Cahuicie.

Cahuita to niewielkie miasteczko, w którym jest kilka knajpek, parę sklepów, szkoła i domki wypoczynkowe. Można iść na plażę, do parku narodowego albo najlepiej pobujać się w hamaku.

Cahuita
Cahuita
Plaża w Cahuicie
Plaża w Cahuicie

Park Narodowy Cahuita

Jest to jedyny darmowy Park Narodowy w Kostaryce – za wstęp płacimy tyle ile chcemy. My zapłaciliśmy w sumie chyba 4 USD. Wejście do parku, czyli lasu wzdłuż plaży, znajduje się przy białej plaży w Cahuicie. Pełna trasa to 8 km. Wszyscy polecają, żeby wynająć przewodnika, który nas oprowadzi po parku i pokaże nam mieszkańców lasu, których sami nie będziemy w stanie wypatrzeć. My jak zwykle poszliśmy bez przewodnika i zdaliśmy się na własne oko.

Już zaraz za wejściem ktoś nam pokazał, że na drzewie śpi leniwiec. Był bardzo wysoko, więc nie mamy dobrego zdjęcia. Okolica słynie z tych zwierząt, ok. 20 km wcześniej jest specjalny ogród i schronienie dla nich.

Leniwiec
Leniwiec (mniej więcej w środku zdjęcia)
Grillo (pasikonik?)
Grillo (świerszcz)
Dorga w lesie
Droga w lesie
Ścieżka
Ścieżka

Najbardziej widocznymi mieszkańcami lasu są pająki.  Jak zwykle trzeba było patrzeć pod nogi oraz tam gdzie się kładzie dłonie, żeby nie przeszkodzić jakiemuś wężowi, a teraz także trzeba było walczyć z pajęczynami. Andrzej ma na to sposób że po prostu wymachuje patykiem przed sobą i ściąga wszystkie pajęczyny będące na naszej ścieżce.

W Cahuicie pająków było wyjątkowo dużo i były one wyjątkowo wielkie. Niektóre miały nawet 15 cm! Nie lubimy pająków, więc specjalnie zwolniliśmy i puściliśmy przed nami trójkę innych turystów, żeby to oni dla nas przecierali szlak. Ale niedługo potem i tak zawrócili i musieliśmy sobie radzić samemu.

Jeden z wielu upiornych pająków
Jeden z wielu upiornych pająków
Pająk
Pająk
Ten pająk był mały, ale też wyglądał groźnie
Ten pająk był mały, ale też wyglądał fajnie
Ile pająków jest na zdjęciu? Przynajmniej 4 wielkości dłoni
Ile pająków jest na zdjęciu? Przynajmniej 4 wielkości małej dłoni.

Przez to, że ścieżka jest zaraz przy wodzie, na trasie widzieliśmy dużo krabów.

Kraby to ulubione zwierzęta Andrzeja. Niestety stanowią one pożywienie dla innych gatunków.

Szop pracz je kraba – ten filmik jest ciut ciekawszy niż ten z krabem, więc zachęcamy do obejrzenia.

Szop pracz x2
Szop pracz x2
Jaszczurka też zjadła kraba
Jaszczurka też zjadła kraba
Plaża w parku
Plaża w parku
Palma
Palma

Było strasznie gorąco i mieliśmy to szczęście, że autobus powrotny do Cahuity przyjechał w przeciągu 20 minut. Tak to musielibyśmy wracać te 8 km na nogach w potwornym skwarze.

Wyjście z parku
Wyjście z parku

W Cahuicie i w parku bardzo nam się podobało. Trochę żałowaliśmy, że tak szybko przeskoczyliśmy Kostarykę, ale byliśmy już tak blisko granicy z Panamą, że nie chcieliśmy się cofać.

Przejazd z Kostaryki do Panamy

Panama słynie z wyjątkowo wrednych celników, którzy nie tylko wymagają dowodu wyjazdu z Panamy, ale czasem proszą o pokazanie biletu powrotnego do kraju wydania paszportu (!). Przygotowaliśmy się na obydwie ewentualności. Więcej o biletach wyjazdowych we wpisie o wyjeździe z Nikaragui.

W Cahuicie wsiedliśmy w autobus jadący do przygranicznego miasta Sixaole (950 CRC, ok. 2 USD, 40 min). W Sixaole musieliśmy zapłacić podatek za wyjazd z Kostaryki (4600 CRC, ok. 7 USD). Podatek trzeba zapłacić w przydrożnym sklepiku na dole, a nie w urzędzie celnym na nasypie kolejowym. Po odprawie w Kostaryce trzeba przejść przez most na stronę Panamską. Jeszcze dwa lata temu na tej granicy był tylko jeden stary most kolejowy, po którym można było przejść jedynie pieszo. Nie było możliwości przekroczenia granicy pojazdem. Dzisiaj niestety już jest nowy most, więc przejście graniczne nie jest aż tak ciekawe.

Stary i nowy most na przejściu granicznym
Nowy i stary most na przejściu granicznym

Po przekroczeniu mostu i odprawie w Panamie, gdzie celniczka bardzo skrupulatnie sprawdziła nasz bilet wyjazdu z kraju, udaliśmy się w poszukiwaniu autobusu do Changuinola. Po drodze spotkaliśmy kilkoro gringos, którzy nam powiedzieli, że powinniśmy iść jeszcze zapłacić podatek wjazdowy, w postaci kupna jakieś naklejki. Na pytanie Marty po co mamy iść kupować naklejkę skoro jesteśmy już odprawieni w Panamie, dziewczyna odpowiedziała „bo tak trzeba”. Podejrzewamy, że zaczepił ich jakiś pan i powiedział, że muszą iść zapłacić 3 USD do jakieś budki. Zobaczymy przy wyjeździe czy będziemy mieć problemy za brak naklejki.

Złapaliśmy autobus do Changuinola (1 USD, 30 min), gdzie się przesiedliśmy w autobus do Almirante (1,45 USD, 30 min). Z Almirante poszliśmy do przystani łódek, skąd popłynęliśmy na wyspę Colon – Bocas del Toro (6 USD, 1h). Łódka była bardzo mała i trochę za szybko płynęła jak na nasz gust. Z Bocas Town przeszliśmy 3 km na nogach na nasz camping.

 

Reklamy

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s