Kartagena i Wulkan El Totumo (15 m n.p.m.)

Po 5-dniowym rejsie z Panamy przez wyspy San Blas do Kolumbii, wreszcie dopłynęliśmy do Kartageny. Większa część naszej załogi chciała wspólnie iść do jednego hostelu. My jednak mieliśmy bardziej ochotę na kemping lub pokój prywatny. Ciekawostki o których zapomnieliśmy wspomnieć w poprzednim wpisie to np. to że Osiłek ze Smerfetką zaczęli swoją wycieczkę w sierpniu od dzikiej Alaski, ale rejsem statkiem wycieczkowym. Alaska dzika i niezdobyta a ktoś wybiera opcję promu wycieczkowego? Poza tym wozili ze sobą deskę surfingową, którą kupili w Kalifornii, a w Ameryce Południowej planują jeszcze spędzić 3 miesiące. Myśleliśmy, że nasz dwukilogramowy namiot to ciężki bagaż, ale oni mieli oprócz deski surfingowej także namiot. „Spoko parka” z kolei mówiła, że ma po 100 tabletek antymalarycznych na osobę i że będą zażywać je w Kolumbii. Andrzej próbował im wytłumaczyć, że branie przez trzy miesiące tych tabletek to bardzo duże obciążenie dla wątroby, a też nie daje 100% ochrony. Alternatywą może być zastosowanie odpowiednio większej dawki w przypadku podejrzanych objawów np. gorączki i braku zdiagnozowania przez specjalistę. Rozważą zmianę planów i zakup termometru.

Kartagena - widok z zatoki
Kartagena widok z zatoki

Pierwszą rzeczą po zejściu na ląd było szukanie kemping polecanego przez nasz „ulubiony” przewodnik Lonely Planet. Krążyliśmy z godzinę wokół adresu podanego w przewodniku. Kolumbijczycy byli bardzo pomocni, nawet oferowali zadzwonić, żeby dowiedzieć się gdzie dokładnie jest kemping. Podziękowaliśmy i wybraliśmy hostel Casa Eugenia. Jak później sprawdziliśmy w sieci, kemping o którym pisał Lonely Planet nie znajduje się w Kartagenie tylko w jakimś innym mieście.

Kartagena - widok z murów obronnych
Kartagena – widok z murów obronnych

Po drodze jak szliśmy z plecakami, zaczepiła nas strażniczka i pokazując na Andrzeja, wydawało nam się że mówi, że jest on chory i ma gorączkę. My mówimy, że to nieprawda. Na co ona i jej kolega, że obydwoje jesteśmy chorzy i mamy gorączkę. Ja odpowiedziałam, że może wyglądamy na chorych, bo zeszliśmy z łódki i że jesteśmy brudni. Dopiero jak zaczęli mówić o moskitach, gorączce i pokazywać gest szczepionki w ramie, zrozumieliśmy, że oferowali nam darmową szczepionkę na żółtą febrę. Uroki braku płynnej znajomości hiszpańskiego.

Stragany ze smakołykami
Stragany ze smakołykami
Stragan
Stragan z owocami

Sama Kartagena jest ładnym starym miastem. W związku z czym jest tu mnóstwo turystów z Kolumbii i całego świata. W pierwszy dzień poszliśmy na wystawę Expo smaków Kolumbii. Wyglądało to trochę tak jak Małopolski Festiwal Smaków lub coś podobnego. Spróbowaliśmy tam pysznych owoców granadilli, ziarna kakaa, czekolady czy dziwnych ostrych sosów o owocowych smakach.

Granadilla
Ulubiona granadilla
Fotel dentystyczny
Fotel dentystyczny
Rzeźba
Rzeźba

Zarówno w Ameryce Środkowej, jak i w Kolumbii gdy ludzie pytają nas skąd jesteśmy, to albo nie wiedzą gdzie jest Polska, albo od razu się uśmiechają od ucha do ucha i wymieniają któreś z nazwisk: Kopernik, Wałęsa i/lub Jan Paweł II. Najczęściej kojarzą Papieża. Policjant który nas zaczepił w Kartagenie od razu nas poinformował, że Jan Paweł II odwiedził to miasto 6. czerwca 1986 i że pod katedrą stoi jego pomnik. Poszliśmy sprawdzić.

Piątka z papieżem
Piątka z Papieżem

Z kolei jak inni turyści z hostelów pytają się nas skąd jesteśmy. To najpierw mówią: „Oh Holland! Cool!”. My mówimy, że „Poland, nie Holland”, na co oni nie wiedzieć czemu się zasmucają.

Kawiarnia
Kawiarnia
Wielkie awokado
Wielkie awokado

Na następny dzień umówiliśmy się ze znajomymi z rejsu – Kanadyjką Lucie oraz Włochem Lorenzo oraz jego nowopoznanym kolegą Milesem,  że razem pojedziemy wykąpać się w błotnym wulkanie El Totumo.

Wulkan El Totumo

Większość hosteli w Kartagenie oferuje zorganizowane wycieczki na wulkan El Totumo (koszt za sam przejazd to ok. 40000-50000 COP, czyli 14-16 USD). Plus 10000 COP, ok. 3,5 USD za wejście (miejscowi płacą 3000 COP, ok. 1 USD) oraz ewentualne napiwki za pilnowanie rzeczy, robienie zdjęć itp.

My nie chcieliśmy korzystać ze zorganizowanej wycieczki, tylko woleliśmy pojechać tam na własną rękę. Z doświadczenia wiemy, że zawsze jest to dużo ciekawsze.

Żeby poruszać się transportem miejskim po Kartagenie, trzeba kupić kartę autobusową za 4000 COP i doładować ją odpowiednią sumą pieniędzy (jeden przejazd kosztuje 2000 COP). Z przystanku w mieście musieliśmy przejechać na terminal autobusowy (linia 101) oddalony ok. 10 km od centrum miasta (40 min jazdy). Żeby dojechać na wulkan trzeba wsiąść w chickenbus jadący w kierunku Galerazamby. Jak dojechaliśmy na terminal w Kartagenie i zaczęliśmy wypytywać o opcje dojazdu na wulkan to naskoczyło na nas mnóstwo kierowców, którzy chcieli nas tam zawieść za 30000 COP od osoby. Zignorowaliśmy ich i odnaleźliśmy nasz właściwy autobus.

Przystanek autobusowy w mieście
Przystanek autobusowy w mieście

Jak zwykle próbowaliśmy się targować z pomagierem kierowcy co do ceny biletu. Nie przekonały go nawet argumenty, że jesteśmy grupą i że nie jesteśmy turystami, tylko jesteśmy „stąd” :). Z 9000 COP za osobę zbiliśmy cenę tylko do 8000 COP. Kierowcę poprosiliśmy żeby nam powiedział kiedy mamy wysiąść żeby się dostać na wulkan. Wiedzieliśmy, że ze skrzyżowania na którym mieliśmy wysiąść do wulkanu było jeszcze 4 km. Droga z Kartageny do wioski ze skrzyżowaniem zajęła prawie 2h, a to tylko 50 km. Chikenbusy w Kolumbii są dużo wolniejsze od tych, którymi poruszaliśmy się w Ameryce Środkowej.

Chickenbus do Galerazamby
Chickenbus do Galerazamby

Gdy wysiedliśmy z autobusu od razu podjechało do nas pięciu motocyklistów oferujących podwózkę swoimi mototaxi pod wulkan (2000 COP). Był to pierwszy raz kiedy jechałam na motorze i bardzo mi się spodobało i na wiosnę kupuje motor.

Wulkan El Totumo to ok. 15m pagórek z drewnianym schodami prowadzącymi na górę i kraterem z ciepłym błotem. Legenda mówi, że kiedyś był to diabelski wulkan, z którego wydobywał się ogień, ale pewnego dnia przyszedł ksiądz i skropił go wodą święconą. Od tego czasu z wulkanu wydobywa się zdrowotne błoto, a nie ogień. Tak naprawdę to wulkan wygląda jakby był ręcznie ulepiony przez ludzi. Jedynie ciepłe błoto w kraterze wydaje się prawdziwe. Jest to najmniejszy wulkan w Kolumbii.

Przed wejściem sprzedają błoto w butelkach, które można sobie zabrać do domu.

Wulkan El Totumo
Wulkan El Totumo

Po wejściu na górę ukazał się naszym oczom krater pełny błota i ludzi, którzy przyjechali zorganizowaną wycieczką. W środku są też panowie, którzy chętnie nas wymasują za drobną opłatą (panowie w czapkach z daszkiem).

Krater pełen ludzi
Krater pełen ludzi

Przeczekaliśmy aż tłumy się wykąpią i sami zaczęliśmy wchodzić do błota.

Błoto jest dziwnie ciepłe i nie sposób w nim utonąć. Nie polecamy też zanurzać głowy, bo błoto wchodzi do uszu i ust i jest to dosyć nieprzyjemne uczucie. Panowie w czapkach z daszkiem od razu próbowali nas masować. Skończyło się na tym, ze nasz kolega Miles sam zaczął masować jednego masażystę, który z rozkoszy zamykał oczy. Niestety nie mamy tego momentu na zdjęcia.

Kąpiel błotna
Kąpiel błotna

Po kąpieli błotnej zeszliśmy schodkami w dół w stronę jeziora, po to żeby się wypłukać.

Miles i Lorenzo
Miles i Lorenzo
Widok na lagunę
Widok na lagunę

W jeziorze możemy skorzystać z usług pań, które za drobną opłatą nas bardzo dokładnie wymyją, a robią to b a r d z o dokładnie.

Mycie z błota
Mycie z błota

Andrzej nie dał się namówić, żeby panie go wymyły.

W lagunie podobno są krokodyle, ale na szczęście jest zawieszona taśma, która odgradza część w której mieszkają krokodyle od tej bezpiecznej dla ludzi.

Nie wychodzić za taśmę
Nie wychodzić za taśmę

W drodze powrotnej znowu skorzystaliśmy z mototaxi, ale tym razem jechaliśmy po 3 osoby na jednym motorze. We wsi ze skrzyżowaniem złapaliśmy stopa, który nas podwiózł na granicę miasta.

Miles, Lorenzo i taksówkarz na swoim motorze
Miles, Lorenzo i taksówkarz na swoim motorze

W Kartagenie spędziliśmy 3 dni i miasto zrobiła nas bardzo miłe wrażenie, chcemy na pewno tu wrócić.

Reklamy

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s