Puerto Lopez i Isla la Plata, czyli Galapagos dla ubogich

Niedługo się zastanawialiśmy nad tym czy pojechać na wyspy Galapagos. Koszt takiej wycieczki to ponad 1000 USD na osobę, jak nie więcej. Chociaż wszyscy co byli, mówią, że wyspy i zamieszkujące je zwierzęta są warte tej ceny. My stwierdziliśmy, że Galapagos zwiedzimy innym razem, a teraz się zadowolimy wyspą Isla la Plata, zwaną Galapagos dla ubogich.

Niebiesko-nóżek "Boobies"
Niebiesko-nóżek „Booby”, mieszkaniec wyspy

W tym celu musieliśmy się dostać do nadmorskiej miejscowości Puerto Lopez. Po zwiedzeniu wulkanu Cotopaxi wróciliśmy na dworzec autobusowy w Latacundze i wsiedliśmy w autobus do Quevedo (5 USD, 5h), gdzie spędziliśmy noc. Miasto nie zachęca do dłuższego pobytu, więc następnego ranka kontynuowaliśmy podróż do Puerto Lopez (6,5 USD, 6,5 h).

Puerto Lopez jest małym rybackim miasteczkiem, które bardzo nam się spodobało i chętnie byśmy tu wrócili. Minął już miesiąc odkąd ostatni raz widzieliśmy otwartą wodę, więc przyjemnie było posiedzieć na plaży i wykąpać się tym razem w Pacyfiku.

Plaża w Puerto Lopez
Plaża w Puerto Lopez

Następnego ranka wstaliśmy o 5 rano, żeby pójść zobaczyć co tam rybacy wyłowili z wody. Akurat była to niedziela, więc wydaje nam się, że łódek było mniej niż zwykle, ale i tak było co oglądać.

Puerto Lopez
Puerto Lopez
Rybacy
Rybacy
Ryby
Ryby

img_1351

Wśród obserwatorów było dużo miejscowych, bezdomne psy, ptak padlinożerca, pelikany, fregaty, które próbowały ukraść ryby prosto z koszy rybaków oraz mnóstwo innych rybitwo-podobnych ptaków. Jak się później dowiedzieliśmy fregaty nie umieją dobrze nurkować, a ich pióra nie są przystosowane do moczenia w wodzie, dlatego muszą kraść ryby innym ptakom lub rybakom.

Ptak padlinożerca
Ptak padlinożerca
Pan niesie pudło z rybami, a kolega pomaga mu, odganiając czapką fregaty
Pan niesie pudło z rybami, a kolega pomaga mu, odganiając czapką fregaty
Fregata dorwała jakiś kąsek
Fregata dorwała jakiś kąsek
Pelikan
Pelikan

Oprócz nas jedynym obcokrajowcem, który przyszedł oglądać połów był emeryt Luksemburczyk, który nas zaczepił rozmową. Zachwycał się Kolumbią i tylko powtarzał, że Ekwadorczycy to tacy brzydcy ludzie i że są tak niscy i brzydcy („very ugly people”, „they’re so ugly”), że aż źle się na nich patrzy. Nie to co Kolumbijczycy, którzy są wysocy i przystojni. O ile się z nim w zupełności zgadzamy, że Kolumbijczycy są wyjątkowo urodziwi, to dosyć było nam głupio gdy po raz dziesiąty, mówił jacy to Ekwadorczycy są brzydcy. Jak się później okazało Luksemburczyk niestety pojechał razem z nami na Islę la Plata.

Ekwadorczycy
Ekwadorczycy

Isla la Plata – Galapagos dla ubogich

O 9:30 mieliśmy zbiórkę pod agencją turystyczną. Koszt wycieczki to 31 USD za osobę. W cenę wchodzi przejazd na wyspę i z powrotem, przewodnik, przekąska zwana obiadem i sprzęt do snorkelowania.

Wyspa oddalona jest o 60 km od stałego lądu i podróż motorówką zajęła nam 1,5h. Do wyboru są trzy trasy do pokonania. Kiedyś można było również zwiedzać zachodnią część wyspy, ale obecnie zamieszkują ją albatrosy, które są bardzo płochliwe i gdy się przestraszą ludzi, odlatują na zawsze pozostawiając młode bez opieki i szansy na przetrwanie. Dlatego teraz można podziwiać tylko część centralną i wschodnią wyspy.

Szlaki na wyspie La Plata
Szlaki na wyspie La Plata

Podzieliliśmy się na dwie grupy – jedna poszła trasą krótszą z przewodnikiem anglojęzycznym, a druga szlakiem dłuższym z przewodnikiem mówiącym tylko po hiszpańsku. Wybraliśmy trasę dłuższą, na której znalazł się też Luksemburczyk. Luksemburczyk od razu zaczął robić aferę, że on nie rozumie nic po hiszpańsku i że żąda anglojęzycznego przewodnika. Narzekał, że w agencji obiecali mu przewodnika mówiącego po angielsku i że będzie składał reklamacje. Podobnie jak to było z tym, że Ekwadorczycy są brzydcy powtarzał to po dziesięć razy tylko marnując czas całej grupy. Nie pomogły propozycje Portugalki, że będzie mu tłumaczyć co mówi przewodnik. Na szczęście obraził się i szedł gdzieś daleko z tyłu już nikomu nie przeszkadzając.

Po przeczytaniu opinii w sieci o wyspie, myśleliśmy że ptaków będzie tak dużo, że idąc ścieżką będziemy musieli je odgarniać mówiąc „przepraszam panie ptaku, chcemy przejść”, ale jednak tak nie było, więc nie poczuliśmy się jak na Galapagos. Mimo to było ich wystarczająco dużo, a w tym niebiesko-nóżki zwane „Boobies” oraz fregaty.

Niebiesko-nóżek Booby z młodymi
Niebiesko-nóżek Booby z młodymi
Młody Booby na ścieżce
Młody Booby na ścieżce
Boobies
Boobies
Fregata
Fregata

Sam spacer po wyspie jest dość męczący, bo w potwornym upale, a wyspa jest wysuszona i nie ma tam za dużo drzew gdzie można by się schować.

Po przejściu trasy wróciliśmy na łódkę, gdzie w trakcie poczęstunku towarzyszyły nam sporych rozmiarów żółwie.

Żółw
Żółw

Po obiedzie podpłynęliśmy motorówką do innego miejsca przy wyspie, gdzie poszliśmy snorkelować. Woda była dość zimna, a rybek w porównaniu do San Blas niewiele, więc po 40 minutach już zaczęliśmy wracać do Puerto Lopez. Fala tym razem była większa i płynęliśmy pod wiatr, więc kilka osób cierpiało z powodu choroby morskiej, ale nie ja. Po dwóch godzinach byliśmy z powrotem w porcie.

Choć mało tam się dzieje, myślimy że Puerto Lopez warto zobaczyć, Islę la Plata również. Z drugiej strony lepiej jednak polecieć na Galapagos z uwagi na o wiele większą ilość zwierząt.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s