Puno, Jezioro Titicaca i Pływające Wyspy

Po dość długim pobycie w deszczowym Cusco udaliśmy się na południe do miasta Puno (nocny autobus, linia San Luis, 7h, 40 PEN) . Co ciekawe czekając wieczorem na dworcu, Andrzeja zaczepił świadek Jehowy, których w Peru było równie dużo co w Panamie. Ponieważ widzieliśmy, że sympatyczny pan już wcześniej szukał rozmówców, udaliśmy, że nie rozumiemy w żadnym innym języku poza polskim. Na co on sięgnął do swojej aktówki, chwilę czegoś w niej poszukał, po czym wręczył Andrzejowi Informator Świadka Jehowy w języku polskim. Andrzej nie miał wyboru i musiał go przeczytać od deski do deski.

Z tego co czytaliśmy to Puno miało być mało ciekawym miejscem, natomiast nam się dosyć podobało. Jest tam rynek, mały port i co najważniejsze długa ulica handlowa z owocami, warzywami i mięsem. Nasz hostel znajdował się przy straganach z ziemniakami.

Dział ziemniaczany
Główna ulica handlowa w Puno
Katedra w Puno
Autobus policyjny

Główną i w zasadzie jedyną atrakcją Puno jest jezioro Titicaca i wycieczka na pływające wyspy zamieszkałe przez ludność Uru. Różne warianty można wykupić w każdym hotelu. My udaliśmy się rano do portu licząc, że kupimy taniej wycieczkę bezpośrednio u przewodnika. Wystarczyło, że się pojawiliśmy na nabrzeżu a od razu podszedł do nas pan, u którego po negocjacjach kupiliśmy przejazd na wyspy Uros za 15 PEN + 7 PEN za bilet wstępu na wyspy.

Owce przy brzegu w środku miasta

Geneza pływających wysp w skrócie: Ludność Uru pod wpływem najazdu Inków przeniosła się ze swojej wioski na jezioro Titicaca, na którym wybudowała pływające wyspy z warstw trzciny. Uru mogli dzięki temu zmieniać ciągle położenie swoich pływających domów, i żyć w miarę bezpiecznie z dala od niedobrych Inków. Na każdej z wysp mieszkało od jednej do kilku rodzin.

Kanał prowadzący do wysp. Po obu stronach rośnie trzcina.

Wyspy zbudowane są z warstw trzciny. Dolne warstwy gniją i przez to górne warstwy muszą być na bieżąco dokładane. Trzciny na jeziorze Titicaca jest pod dostatkiem, więc budulca nie brakuje. Stąpając po wyspie ma się dziwne uczucie tak jakby się chodziło po miękkiej trzcinie o intensywnym zapachu.

Pływające wyspy

 

Przewodnik i pan tłumaczą jak budowane są wyspy z trzciny

 

Pływające wyspy

Zabudowa

Przez cały czas pobytu na wyspie czuliśmy ogromne zażenowanie. Mieszkańcy chcieli tylko żebyśmy od nich kupowali różne badziewia, których cena była oczywiście kilka razy wyższa niż na stałym lądzie. Wszystko wydawało nam się bardzo sztuczne i zagrane pod turystów. Generalnie chcieliśmy się stamtąd jak najszybciej ewakuować. Pani, która podobno również ma na imię Marta zmusiła mnie do przymierzenia jej strojów.

 
Przebieranki

Na pożegnanie wszystkie kobiety zaśpiewały nam ich tradycyjną piosenkę ‚Vamos a la playa’.

Vamos a la playa

Podsumowując, Puno nam się podobało i cieszymy się, że się tu zatrzymaliśmy w drodze do Boliwii. Na pływające wyspy można się wybrać, ale chyba jednak lepiej pooglądać je z brzegu i kojarzyć jezioro Titicaca z ciekawymi trzcinowymi łódkami, a nie z turystycznym zepsuciem.

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Puno, Jezioro Titicaca i Pływające Wyspy”

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s