La Paz

Z Copacabany wsiedliśmy w autobus do La Paz (5h, 25 BOB, firma 2 de Febrero). W Copacabanie jest mnóstwo autobusów do La Paz. Wystarczy wstać rano, podejść na główną ulicę i wybrać pierwszy lepszy autobus.

Na naszym autobusie widniał napis Aventura i faktycznie nasza podróż nie obyła się bez przygód. Na trasie musieliśmy przedostać się promem przez Estrecho de Tequina (2 BOB, 0,3$). Razem z pasażerami 2 de Febrero przedostaliśmy się na stały ląd motorówką, a nasz autokar popłynął osobną tratwą.

Prom w Estrecho de Tiquina

Niestety przy zjeździe z promu autobus zaklinował się między tratwą a pomostem.

Zaklinowany autobus

Przez godzinę kierowca oraz inni przypadkowi przechodnie próbowali pojazd wydostać z potrzasku. Oczywiście pojawiło się też mnóstwo gapiów, którzy najlepiej wiedzieli co trzeba zrobić. Nie wyglądało to obiecująco i liczyliśmy się z tym, że trzeba będzie szukać innego transportu do La Paz. Okolica portu też nie była zbyt ciekawa. Oprócz budek ze słodkim popcornem i ze smażonymi rybami nie było nic innego.

Przy tej akcji wszelkie normy BHP zostały złamane. Podenerwowany kierowca podnosił autobus na lewarku, po czym wchodził pod podwozie, a w tyle autobusu siedziała jeszcze gromadka dzieci. Gdy sytuacja wyglądała już naprawdę beznadziejnie, a pracownicy portu niezbyt poczuwali się do odpowiedzialności, autobusiarz poprosił o pomoc koparzystę, który akurat przypłynął innym promem.

Koparka podnosi autobus

Koparka podniosła tył autobusu i wepchnęła autokar z powrotem na prom. Akcję można obejrzeć na załączonym filmiku. Po uratowaniu autobusu, autobusiarz dał kierowcy koparki 10 BOB za dobrze wykonaną pracę.

W La Paz wysiedliśmy na przystanku na północy miasta niedaleko głównego cmentarza. Spędziliśmy dużo czasu w pobliskiej informacji turystycznej, w której pracowała super sympatyczna dziewczyna, która nas obdarowała tysiącem map i opowieściami o tym co warto zobaczyć w Boliwii. Dowiedzieliśmy się od niej, że niedawno w Polsce oraz całej Europie były niespotykane mrozy i śnieżyc.

Samo La Paz to wielkie targowisko. Większość z ulic obudowana jest straganami, a samochody i autobusy z tego powodu stoją w ogromnych korkach, więc zdecydowanie lepiej poruszać się po mieście na piechotę. Dużą trudność w spacerowaniu jednak sprawia położenie miasta, które znajduje się na wysokości 3100 – 4058 m n.p.m. (w zależności od dzielnicy).

W dzielnicy el Alto, w czwartki i w niedziele organizowane jest jedno z największych targowisk na świecie, na którym rzekomo można znaleźć wszystko. Wyjechaliśmy tam kolejką z północnej części miasta. Plac targowy faktycznie jest ogromny, a my spędziliśmy tam cały dzień gubiąc się i szukając drogi wyjścia. Większość straganów, które widzieliśmy sprzedawała części do samochodów, np. fotele, silniki, połowę karoserii etc. Zgubiliśmy się wielokrotnie i nas targowisko nie zachwyciło, ale z pewnością można znaleźć tam coś ciekawszego niż opony samochodowe.

Widok na La Paz z kolejki

Zwiedziliśmy też cmentarz, który znajduje się przy dolnej stacji kolejki. Boliwijczycy mają zwyczaj wkładać do grobowców jedzenie, coca-colę, whisky i inne smakołyki.

Grobowiec
Mamita lubiła ciastka
Alejka

Wysokość, dziwna pogoda, raz deszcz i zimno, potem ostre słońce i gorąco oraz nasze nastawienie, że nie musimy wszystkiego zwiedzić, bo przecież jeszcze tu kiedyś wrócimy, spowodowały, że nie wybraliśmy się na żadną wycieczkę w okolice miasta, a w samym La Paz zwiedziliśmy jedynie muzeum koki.

Muzeum koki jest bardzo ciekawe i warto je odwiedzić. Opowiada o tym, że uprawa i żucie liści koki jest częścią kultury Boliwijczyków. Liście mają właściwości pobudzające, wzmacniają organizm, zwalczają chorobę wysokościową oraz łagodzą ból. A niestety koka kojarzy się jedynie z kolumbijskim Escobarem i kokainą. Z muzeum dowiedzieliśmy się również, że koszt produkcji 1 kg kokainy wynosi 9660 USD, a cena jednego grama w Stanach to podobno 100 USD.

Muzeum koki

Poza tym dosyć leniwie spędzaliśmy czas, podjadając ulubioną czekoladę Sublime, a w trakcie nagłych i gwałtownych ulew, oglądając filmy na straganach sprzedających płyty DVD.

Reklamy

Zostaw komentarz/ Leave a Reply

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s